Third party relationship, piąte koło u wozu – czyli jak sama odbierasz sobie szansę na połączenie ze swoim Bliźniaczym Płomieniem.

Chociaż coraz częściej (wraz ze wzrostem kolektywnej świadomości) zauważamy rozpoznania Bliźniaczych Płomieni już w młodym wieku, to jednak większość nadal stanowią pary, które trafiły na siebie będąc już w stałych związkach z innymi osobami – czy to z bratnią duszą, czy w relacji karmicznej.

Być może i Ty należysz do osób, które spotkały swojego Bliźniaka po to by za chwilę dowiedzieć się, że jest żonaty; być może sama byłaś już w długoterminowej relacji; może oboje byliście poślubieni innym ludziom; lub – tak jak ja – planowaliście małżeństwo.

Jeżeli tak właśnie było i zastanawiasz się, jaki jest tego sens i czy macie szansę na trwałą unię w trzecim wymiarze, zostań ze mną przez chwilę.

Third party relationship, lub po polsku: piąte koło u wozu; czyli jak odbierasz sobie szansę na unię z Bliźniaczym Płomieniem…

Chociaż we wstępie napisałam tylko o relacjach, bo jest to najłatwiej zauważalna przeszkoda dla związku z Bliźniaczym Płomieniem, to na samym początku chciałabym wyjaśnić, że na drodze Bliźniaczego Płomienia za taką przeszkodę uważam każdą trójwymiarową okoliczność, której Ego użyje jako wymówki dla uniemożliwienia Ci ostatecznego połączenia z Bliźniakiem; a także wszystko, cokolwiek na poziomie energetycznym blokuje miejsce na Twoim morficznym ,,dysku”.

Lubię przedstawiać to klientom w taki sposób: jeżeli Twój dysk zawalony jest zdjęciami śmiesznych kotów, nie masz na nim miejsca na porządny program do pracy.

 

Takimi blokerami mogą być:

  • obecny partner,
  • były partner, który wciąż kręci się w Twojej przestrzeni,
  • praca, która ,,wymusza” na Tobie ograniczenie kontaktu z Bliźniaczym Płomieniem,
  • dom, na który tak długo odkładałaś pieniądze i przez który ,,nie możesz” zmienić miejsca zamieszkania,
  • członek rodziny, któremu ,,musisz” poświęcać cały swój czas (relacja karmiczna!),
  • każde inne sztucznie nałożone na siebie zobowiązanie wobec kogoś lub czegoś, którego Ty lub Bliźniak używacie jako wymówki.

Niezależnie od tego, jaka przeszkoda wydaje Ci się nie do przejścia, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że taka nie istnieje. Chociaż wiem, że Ego potrafi znaleźć najbardziej logiczne i sensowne argumenty dla swoich racji i będzie do upadłego walczyć o to, żeby unia z Bliźniaczym Płomieniem nie doszła do skutku. Nic w tym dziwnego, skoro jest możliwa tylko wtedy, kiedy Ego zostanie zdegradowane.

Prawda jest jednak taka, że za każdym ,,logicznym” argumentem Ego stoją traumy, przekonania i wzorce do zmiany, których przepracowanie doprowadzi do tego, że będziesz w końcu w stanie utorować sobie drogę do trójwymiarowej unii z Bliźniakiem.

 

Kilka punktów wspólnych

Jest naprawdę dużo zmiennych, które powodują trudność w wyjściu z takiej ,,patowej” sytuacji. Tak dużo, że nie sposób napisać o każdej, bo na kilkadziesiąt przerobionych wraz z moimi klientami przypadków nie trafił mi się ani jeden taki sam. Ani jeden!

Wszakże z perspektywy Ego jesteśmy zupełnie różni.

Jest jednak kilka punktów wspólnych dla różnych scenariuszy, które wydają Ci się zatrzymywać Cię w third party situation, i to właśnie na nich zdecydowałam się skupić.

Bliźniaczy Płomień – Dowiedz się Więcej!

1. Oszukujesz się.

To chyba najbardziej oczywista i najlepsza taktyka stosowana przez Ego, nie tylko na drodze Bliźniaczego Płomienia, ale za każdym razem, kiedy próbujesz ,,zrobić coś ze swoim życiem” – wmawiasz sobie, że tak jak jest, jest dobrze.

Zanim powiem Ci, dlaczego tak jest, zadaj sobie pytanie, jak wiele razy chciałaś coś zrobić, ale ostatecznie z tego rezygnowałaś, niejednokrotnie uznając wcześniejszą wadę danej sytuacji za ostateczną zaletę. ,,Po głębszym przeanalizowaniu” – mówisz…

 

Ta analiza mogła wyglądać następująco: 

Mieszkasz w bloku. Pewnego dnia spotykasz na klatce sąsiadkę, która podczas kurtuazyjnej wymiany powitań zaczyna opowiadać Ci anegdotę o jednej z mieszkanek waszego bloku, która wyszła do osiedlowego sklepiku w przybrudzonych spodniach, a plama wyglądała, jakby rzeczona miała ,,toaletowy” wypadek. Zostawiasz sąsiadkę bez większego komentarza, ale generalnie jesteś wściekła, bo wiesz, że to nie jakaś wasza wspólna sąsiadka, tylko właśnie Ty miałaś pecha usiąść w białych spodniach na rozmazaną przez Twojego syna na sofie czekoladę, i dopiero na zewnątrz wasza inna sąsiadka zwróciła Ci na to uwagę. Idziesz więc zdenerwowana do domu i ogłaszasz mężowi, że masz dosyć życia w ciasnym mieście, gdzie nie masz grama wolnej przestrzeni i wszyscy wszystko widzą, i powinniście kupić dom gdzieś na odludziu. 

Kiedy w końcu pada to z Twoich ust, uświadamiasz sobie, że od zawsze dusiłaś się w mieście i chciałaś wolności, i tylko czekałaś aż czara goryczy się przeleje. Zaczynasz oglądać pomysły na aranżacje ogrodu, wchodzisz na stronę schroniska, bo od zawsze marzyłaś o psie, przeglądasz oferty domów na sprzedaż, jesteś szczęśliwa.

Po kilku dniach umawiasz się na wizytę w banku, żeby sprawdzić swoją zdolność kredytową. Okazuje się, że nawet jeżeli uda Wam się sprzedać mieszkanie i kwotę, którą dostaniecie wpłacicie jako wkład własny, rata kredytu będzie dwukrotnie przekraczać wysokość płaconego teraz czynszu. 

Może więc lepiej poszukać innego domu, do ewentualnego remontu i jeszcze kawałek dalej od miasta…

Zaczynasz więc analizować czas na dojazd do pracy, możliwości powrotu dzieci ze szkoły, ceny materiałów budowlanych, etc. etc., a Twoją wcześniejszą radość zastępuje strach. Mówisz mężowi, że to nie jest chyba najlepszy pomysł, licząc na to, że Cię uspokoi, a on jeszcze pogarsza Twój nastrój pogadanką o rosnących stopach procentowych kredytów.

Twój tonący w katastrofalnych scenariuszach umysł domaga się szybkiego zastrzyku dopaminy w postaci czegoś słodkiego – w końcu to Twoja typowa reakcja na stres. Nie masz jednak w domu ani kawałka czekolady, jest niedziela i wszystkie pobliskie sklepy są zamknięte. Decydujesz się więc na upieczenie choćby biszkoptu z galaretką, do którego brakuje Ci zaledwie pół szklanki mąki… Zrezygnowana uderzasz do sąsiadki z pytaniem o mąkę, a ta odpowiada, że niestety nie może jej zaoferować, bo wszystko zużyła do ciasta, jednak chętnie poczęstuje Cię kawałkiem własnego wypieku.

Dwadzieścia minut później siedzisz więc przy kawie, zajadając szarlotkę i mówisz mężowi, że życie w bloku to jednak lepsze rozwiązanie, bo masz wokół dużo ludzi, a tak to nawet nie byłoby do kogo pójść po szklankę mąki…

 

Niezależnie od tego, jaka trójwymiarowa przeszkoda powstrzymuje Cię przed ostatecznym połączeniem z Bliźniakiem, mózg znajdzie sto najbardziej absurdalnych argumentów na to, że ta bariera jest nie do przejścia. Dzieje się tak dlatego, że mózg nie lubi zmian i za wszelką cenę chce unikać życiowych rewolucji. W myśl hasła: ch***wo, ale stabilnie!

Przeczytaj: O wyższości przeszłości nad przyszłością. Jak wspomnienia wpływają na nasze życie 

Pewnie już wiesz, że Twój Bliźniaczy Płomień nie ułatwi Ci podjęcia żadnej życiowej decyzji swoimi czynami. Nie powie: jeżeli odejdziesz z pracy i się do mnie przeprowadzisz, mogę Cię utrzymywać do momentu, jak staniesz na nogi – o nie!

Bliźniaka spotkałaś po to, żebyś stała się jedna ze Wszystkim, a przez to samodzielna i pewna siebie – nie będzie więc robił niczego za Ciebie.

Mało tego, wcale nie masz gwarancji, że jak już to zrobisz, on faktycznie do Ciebie przyjdzie…

Haczyk polega na tym, że gwarancją jego powrotu jest Twój brak konieczności bycia z nim. Jak więc wyjść poza to – zdawałoby się – zamknięte koło?

 

2. Czekasz na ,,dobry moment”

Jeżeli jeszcze nie udało Ci się wyjść z tej zaciskającej się pętli ,,a co jeśli…”, to najpewniej dlatego, że czekasz na DOBRY MOMENT!

Wiesz, że niczego nie chcesz bardziej, niż być z Twoim Bliźniaczym Płomieniem. Nic dziwnego, w końcu od kiedy go spotkałaś każda inna osoba wydaje się być nudna. Już przy pierwszym spotkaniu oboje poczuliście, że coś jest między Wami. I chociaż padło już wiele deklaracji, nic się nie wydarzyło. Wciąż jednak masz nadzieję, że w końcu coś musi się wydarzyć – przecież Ty też nie jesteś mu obojętna. Niestety minęły dwa lata, a on nie wykonuje żadnego ruchu… 

Jeżeli szukasz w internecie informacji o Bliźniaczych Płomieniach, być może już wiesz, że reprezentujesz w tej relacji żeńską energię i wszystko zaczyna się od Ciebie, dlatego zanim doczekasz się jakiejkolwiek akcji z jego strony, potrzebujesz zrobić swoje: zdegradować własne Ego i poczuć jedność ze Wszystkim.

Zrobię to! – decydujesz. Wszakże na końcu sznureczka dynda marchewka.

Ale… Masz męża i dziecko… On z resztą też…

 

Zaczynasz więc analizować:

Z mężem żyjecie praktycznie jak rodzeństwo. Nie układa Wam się od trzech lat i to tylko kwestia czasu, kiedy któreś z Was odejdzie. Najlepiej, gdyby on to zrobił… Ale on ani nikogo nie ma, ani nie szuka, i jest mu zwyczajnie wygodnie. Ciebie za to nie stać na samodzielne mieszkanie. No i w firmie, w której pracujesz, jest redukcja etatów. Ciebie jeszcze nie zwolnili, ale nikt nie może czuć się bezpieczny. Twoja koleżanka rusza z kwiaciarnią i już dawno proponowała, żebyście zaczęły biznes razem. Bałaś się niepewnej inwestycji, więc zrezygnowałaś, ale gdzieś z tyłu głowy masz nadzieję, że jeżeli jej firma by się rozkręciła, może przyjęłaby Cię na etat. W perspektywie dwóch, trzech lat…?

Jakby tego było mało, macie córkę. Nie jest już małą dziewczynką, ma osiemnaście lat… Ale miała ostatnio trudny okres w szkole, a za rok czeka ją matura, więc boisz się, jak wpłynąłby na nią rozwód rodziców.

No i spłacany z mężem kredyt na dom… Teoretycznie mogłabyś zrezygnować z domu i zostawić go mężowi. Ale on nie będzie w stanie spłacać jednocześnie reszty kredytu na dom oraz kolejnego kredytu, który musiałby wziąć, żeby spłacić Ciebie… Szybko sprawdzasz informacje na stronie banku i widzisz, że zostało wam 78 rat.

5 lat – nie dużo i nie mało. W tym czasie córka zdążyłaby już nie tylko zdać maturę, ale i ukończyć pierwszy etap studiów. Kredyt się spłaci, Ty może osadzisz się porządnie w nowej firmie… Tak! 2030 rok, to będzie naprawdę dobry moment na działanie!

 

Prawda jest jednak taka, że dobrego momentu nigdy nie będzie. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, żeby nie działać. Życie toczy się przez cały. Od momentu w którym zidentyfikowałaś swój Bliźniaczy Płomień, rozpoczęła się Twoja droga degradacji Ego. Twoja droga, nie wasza. Machina ruszyła. Od tej chwili Wyższe Ja będzie coraz wyraźniej wyświetlać Ci lekcję karmiczną, którą realizujesz w tym wcieleniu, oraz nieustannie stawiać przed Tobą osoby i sytuacje, które mają Ci pomóc tę lekcję przerobić. Im dłużej będziesz udawać, że nie widzisz wskazówek, tym bardziej wyraźniejsze będą. Bardziej wyraźniejsze, to znaczy bardziej dotkliwe dla Ego. Znajdziesz się w końcu w miejscu, w którym Twoja bezradność wobec siły Wyższego Ja sięgnie zenitu i nie będziesz miała innego wyjścia, jak po prostu się poddać.

Jesteśmy tu dlatego, że Energia, z której jesteśmy stworzeni i którą jesteśmy, chce nieustannie się rozwijać. I tylko dlatego. Naprawdę wierzysz, że Wyższe Ja będzie czekać kolejnych pięć lat na to, aż zaczniesz robić to, z czym zwlekałaś już i tak wystarczająco długo?

Nie zapominaj też o tym, że w trakcie tych pięciu lat Twój Bliźniaczy Płomień nadal będzie żył swoim trójwymiarowym życiem, nie czekając na Twoją gotowość…

 

3. Trwasz w relacji z bratnią duszą

Z jak dużym trudem nie mówiłabyś o problemach z pieniędzmi, pracą, czy mieszkaniem, prawdziwe wyzwanie stanie przed Tobą wtedy, kiedy będziesz musiała zakończyć związek z bratnią duszą…

Jeżeli masz pozorne szczęście być w relacji, w której pomiędzy chwilowymi zachwianiami równowagi panuje spokój i błoga stabilizacja, a Twój partnera dzielnie Cię wspiera we wszystkich (no, prawie wszystkich) Twoich działaniach, to najpewniej jest w relacji z bratnią duszą. Każda rola pierwszoplanowa (i niektóre epizody, które wyraźnie wskazują na lekcję karmiczną), którą odgrywają obecni w Twoim życiu ludzie, da się wpisać w którąś z następujących kategorii: Bliźniaczy Płomień, bratnia dusza, karmiczny, członek duchowego plemienia, bratnia dusza z kontaktem karmicznym.

Bratnia dusza, czyli człowiek, który jest dla Ciebie podporą w czasie realizowania przez Ciebie lekcji karmicznej, niejednokrotnie przez całe życie.

Jak się pewnie domyślasz, Ego uwielbia mieć obok siebie koło ratunkowe i wcale nie będzie chciało łatwo z takiego koła zrezygnować. Z perspektywy Wyższego Ja jednakże, związek z bratnią duszą, której tak bardzo pożąda Ego, jest najmniej rozwijającą ze wszystkich dostępnych w Duchowej Rodzinie relacją. Jest jednak relacją na tyle ważną, że zajmuje ogromną ilość miejsca na Twoim morficznym ,,dysku”… Tak długo więc, jak będziesz miała zajęte miejsce, nie ma ŻADNEJ możliwości na to, żeby Twój Bliźniaczy Płomień na stałe zagościł w Twoim życiu. Będziesz go spotykać od czasu do czasu, albo nawet wracać do kontaktu z nim, ponieważ Wyższe Ja zawsze będzie dążyło do całkowitej unii Bliźniaków, niezależnie od tego, jak zawzięcie unię tę będzie próbowało zablokować Ego – owszem; ale na nic trwałego nie możesz liczyć. Usłysz mnie dobrze jeszcze raz: na nic trwałego nie możesz liczyć. Nie ważne, że przez cały czas…

 

4. …czekasz na jego ruch

Być może spotykacie się przelotem na mieście, być może pracujecie w jednym miejscu, być może wpadacie na siebie w okolicznościach, których nie jesteście w stanie wyjaśnić i oboje wiecie, że to nie przypadek, dlatego nadal wierzysz, że on w końcu wykona jakiś ruch… I mówisz sobie: ,,Jak on to…, to wtedy ja to…”. Jest przecież tyle trójwymiarowych okoliczności, którym trzeba będzie sprostać, nie możesz więc postawić wszystkiego na niepewnego konia w tym wyścigu. Tym bardziej, że jesteś z bratnią duszą, która nigdy nie zmusza Cię do robienia wszystkiego bez pomocy… 

Jeżeli naprawdę spotkałaś swój Bliźniaczy Płomień, to mam dla Twojego Ego złe wieści: tym razem będziesz musiała zrobić wszystko sama i Twój wymarzony mężczyzna (który okazuje się wcale nie być taki wymarzony, kiedy rzuca Ci wyzwanie za wyzwaniem 😉 ) nie kiwnie palcem, dopóki nie uporządkujesz swojego życia. Mało tego, nie kiwnie nim nawet wtedy, jeżeli je uporządkujesz i faktycznie będzie w nim dla niego miejsce, ale zrobiłaś to dla niego, a nie DLA SIEBIE.

Jeżeli reprezentujesz w tej relacji żeńską energię, to wiedz, że cała praca zaczyna się od Ciebie. To Ty masz doprowadzić do degradacji własnego Ego. Jego zadaniem jest aktywować Cię do tej pracy. Czyli postawić przed Tobą każdą przeszkodę, rzucić najtrudniejsze wyzwanie, aktywować każdą głęboko skrywaną traumę, odkryć niewspierające Cię wzorce myślowe i przekonania. I zrobi to z tego samego powodu, z którego Ty chcesz na początkowym etapie relacji zrobić dla niego miejsce w swoim życiu: z miłości. 

Jesteście jednym. (Nie tylko z nim, ale ze Wszystkim, jednak nie o tym w tym wpisie). Pracujecie na wspólnym gruncie. Wybraliście dla siebie taką właśnie konfigurację i od samego początku to Ty chciałaś prowadzić. Mając tę świadomość, nie pozwól Ego dłużej obrażać się na to, że Ty coś musisz, a on nie. Na niego też przyjdzie pora. 

Dopiero kiedy zrobisz swoją pracę, która w efekcie całkowicie przetransformuje Twoje życie, on będzie mógł zająć się swoim Ego i dopiero wtedy będzie dla niego miejsce, żeby do Ciebie wrócić. Wtedy będziesz mogła zdecydować, czy nadal chcesz unii w trzecim wymiarze. Ty o tym zdecydujesz. Tak samo, jak Ty potrzebujesz teraz wykonać pracę. Dla siebie. Bo nie ma nikogo innego poza Tobą.

 

Pamiętaj, że niezależnie od tego, co stoi na przeszkodzie waszej trówymiarowej unii, stoi na przeszkodzie Twojemu własnemu rozwojowi. On miał za zadanie jedynie Ci to pokazać. 

To bez znaczenia, czy w ostatecznym rozrachunku zdecydujesz się na trójwymiarowy związek z Twoim Bliźniakiem, chociaż możesz tego jeszcze nie rozumieć i zadawać sobie pytanie: po co więc przewracać do góry nogami całe swoje ułożone życie, skoro ostatecznie nic ma się nie zmienić? Jeżeli tak jest, zadaj sobie kolejne pytanie: czy Twoje życie naprawdę jest takie ułożone?

Jeżeli masz problem ze zrozumieniem sensu swojej drogi i utknęłaś w martwym punkcie, jestem.